Kilka zmian.

Standardowy

Cześć blogowicze. Przepraszam was za tą dłuuuugą przerwę, ale nie miałam czasu i weny albo po porostu miałam lenia. Zdecydowanie jednak nie miałam czasu bo nauka i jeszcze inne te sprawy. Od dziś się to zmieni, obiecuję, nie zostawię tego bloga. Dlatego postanowiłam dodać drugą adminkę ( po mnie) tego bloga do pomocy. Niedługo doda ona kolejne opowiadanie z serii o Roxy. Mam nadzieję, że wam się ona spodoba. Ja też będe dodawać tu notki od czasu do czasu, o ile czas mi pozwoli.
A więc do napisania.

Rozdział 2: ,, Zoo i odział”

Standardowy

Kowalski
Mówiłem siostrze z tysiąc razy, żeby nie jechała ze mną do NY, ale strasznie się uparła. Nie rozumiem kobiet, a jestem naukowcem. Pewnie Einstain, Arystoteles czy Platon i reszta też pewnie ich nie rozumieli, to mnie pociesza. Taki to już ten świat jest. Byliśmy już na lotnisku, czekaliśmy na samolot. Po 5 minutach byliśmy w samolocie i wystartowaliśmy. Wziąłem swojego smartfona i słuchałem muzyki techno. Roxy czytała książkę, chyba o… chemii. Na okładce był narysowany wielki atom. Był to atom berylu. Tak! To mój ulubiony atom. Pamiętam jak się za niego przebrałem gdy mieliśmy misję ratunkową dla szefa, Julka i Morto- ,,szczura”. Z nim też miałem pierwszy wynalazek, ale niestety wybuchł przez ogoniastego, który jak zawsze musi pchać wszędzie te swoje łapska. Ale szef sie wtedy na niego zdenerwował… NA CZĄSTECZKI ATOMOWE!!! Szef! Ciekawe jak zareaguje, że przywiozłem cywilów? Ze strachu, małego strachu wypadł mi ze skrzydeł mój smartfon.

Roxy
- Co się stało?- zapytałam Kowalskiego gdy usłyszałam hałas.
- Nic, smartfon mi wypadł ze skrzydeł, zdrzemnąłem się troszeczkę i…- odpowiedział. Wiedziałam, że coś kręci, ale nie chciałam drążyć tematu.
- Kowalski… Jak wygląda to zoo w Central Parku i ten oddział?- zapytałam z ciekawości.
- Zoo jest w idealnym położeniu, wszędzie blisko. Mieszkańcy mili. Jeśli chodzi o oddział to są tam fajni chłopaki. Rico- taki nasz magazyn róznych rzeczy, jest specem od wybuchów. Szeregowy to najmłodzszy żołnierz, słodki i uroczy. No i Skipper, nasz szef, jest najlepszy, nigdzie indziej takiego drugiego nie znajdziesz. Można powiedzieć, że jesteśmy jak rodzeni bracia…
- A czy jest tam jakaś samica? No wiesz…
-Tak. Marlenka to miła wydra. Jej wybieg jest koło naszego, świetnie się na pewno dogadacie.
Z tego co brat mi opowiedział, wyobrażaląm sobie dokładnie takie zoo i ich mieszkańców tak samo jak zobaczyłam na własne oczy, gdy już byliśmy na jego terenie.

Skipper
Gdy mieliśmy trening, na wysepkę wskoczył niespodziewanie Kowalski z jakąś pingwinicą.
- Dzień dobry szefie!- zawołał nieśmiało strateg.
- Witajcie! Co tak wcześnie wróciliście?-spojrzalem na niego pytająco.
- Stęskiniłem się z wami.- powiedział, a ja skierowałem wzrok na pingwinkę.- A tak! To jest moja siostra- Roxy. Roxy, a to są Skipper, Szeregowy i Rico.
Chłopaki przywitali się z nimi. Zauwarzyłem, że Rico cały czs się na nią patrzy, chyba się zakochał chłopczyna. Nie dziwie się… Zeszliśmy do bazy. Szeregowy zrobił herbatę i podał ciasteczka.W tym czasie Rico migiem wywiercił jej pryczę, nawet nie musiałem go o to prosić. Rozmawialiśmy. Dowiedziałem się, że ona umie czytać i pisać. Chętnie się tego nauczę i reszta także. W końcu nie będziemy musieli iść do szympansów, aby nam przeczytały jakieś listy, raz mieliśmy taką jedną sytuację, jak tajny list od generała przyszedł i później Kowalski musiał użyć tego swojego długopisy zapomnienia… Zapominania… zapominajki… jakoś tak się nazywał ten jego wynalazek. A zresztą nieważne.
———————————————————————————————————————-
Witajcie blogowicze! Tak, jestem nową adminką. Mam nadzieję, że moje opowiadania się wam spodobają. Będę się tu podpisywać Kaka… tak, ta sama Kaka z bloga-> http://kakaipingwiny.blog.pl/ . Moja kuzynka poprosiła mnie o pomoc w prowadzeniu tego bloga. A wracając do notki… podoba się? Zostawcie koma z opinią. Pozrawiam i do nn!
Kaka

Rozdział 1: ” Roxana „

Standardowy

Ledwo miesiąc po tym jak Doris powiedziała Kowalskiemu o tym, że go kocha – rzuciła go. Geniusz po tym wyjechał na miesiac na Hawaje, by się uspokoic i zrelaksowac ( bo kiedy Doris go rzuciła był okropnie wściekły). Szczerze to szef mu tak kazał bo inaczej rozwaliłby całą bazę i siedziałby w wannie przez rok. Strateg w końcu uległ namowom swoich kolegów i postanowił wyleciec następnego dnia.
W samolocie nic sie nie działo. Kowcio zapadł w sen po 10-ciu minutach. Dwie godziny póżniej wygrzewał sie na jednej z plaż na Hawajach. Potem wszedł do oceanu i pływał spokojnie ponad pół godziny. Czuł pustkę. Ale nie był już zły. Po chwili usłyszał głos podobny trochę do głosu, który znał z dzieciństwa. Wyszedł z wody i zobaczył pingwinkę o pięknych blond włosach spiętych w koka.
Grała w siatkę plażową w drużynie z rysicą kontra dwa inne rysie. Kowalskiego najbardziej zainteresowała piękna pingwinka. Chyba czuł do nie miętę. Położył się na brzuchu i patrzył na nią z dołu, choć udawał, że się opala. Zauważyły to rysie i mrugneły porozumiewawczo do siebie.
Piękna zorientowała się, że o nią chodzi więc przerwała grę i odeszła ze swoją przyjaciółką na bok aby się naradzić co zrobić z tym wariatem ,który się jej przyglądał. Chwilę potem podeszła do niego i powiedziała:
- Czemu się na mnie gapisz?- spytała gniewnie.
- Co, ja ?! Ja się na nikogo nie patrzę tylko podziwiam plażę. U nas w NYC nie ma takich widoków i…
- Nie ma takich widoków ?!- wykrzyczała- Raczej takich dziewczyn !
Odchodząc myślała: ” W Nowym Jorku ? Przecież tam mieszka mój brat. Może to Kowalski ? pytać się czy go zna ? Tak ! Nie ? Raczej nie ? Powie, że nie zna i co ? ”
Kowalski też bił się z myślami. Zdawało mu się, że już gdzieś widział tą pingwinkę. Wcale nie chciał jej rozzłościć. Podszedł do nieznajomej i zdecydował się wreszcie odezwać.
- Yyy… Ja chciałem Cię przeprosić za to… – Wydusił z siebie przestępując z nogi na nogę.
- Nie ma za co – odparła dziewczyna już spokojniej niż poprzednio. Uśmiechnęła się do niego i rzekła :
- Mam na imię Roxana, a ty ?
- Kowalski…
- Nie, no nie wierzę ?!…
- W co ?
- Że to ty !!!
- Ty czyli, kto ???
- Mój brat !!! Zaginąłeś parę lat temu. Wszyscy Cię szukaliśmy ale ślad po tobie zaginął. Razem z rodzicami szukałam cię po całym świecie ! Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że Cię odnalazłam ! A już myślałam, że nigdy Ciebie nie odszukam…
Roxana wprost eksplodowała z radości. Zaczęła piszczeć po czym odtańczyła szybko swój taniec radości. Kowalski długo trawił dziwną nowinę i myślał nad tym co powinien teraz powiedzieć. Jednako uprzedziła go jego siostra opowiadając o tym jak go szukała po całym świecie. Gdy skończyła spojrzała na Stratega z iskierkami w oczach. Tamten się nie odzywał. Roxana spytała go czy wszystko z nim w porządku a on nagle spytał:
- Czy to mi się śni ?
- NIE ?! A co ?
- Nic, po prostu w ogóle Cię nie pamiętam !
- Jak to przecież musisz. Chyba, że straciłeś pamięć…
- Może to skutki uboczne mojego… A może powiesz coś o sobie i o rodzicach ?
- Ok. Mieszkamy w Kuala Lumpur na półwyspie Malajskim w zoo For Kuaulusa Zoo. Tata jest komandosem-strategiem ma na imię Kainstain jest synem Einsteina. Mama-Daisy także komandoska-strateg. No i oczywiście ja 22-letnia Roxana Analiza strateg ale nie jestem komandoską za to umiem czytać i pisać czego rodzice i ty nie umiecie.
- Czemu ty umiesz a ja nie ?
- Jak chcesz, mogę Cię nauczyć !
- Serio ?! Ale się cieszę !!! – tym razem to Geniusz zaczął tańczyć swój taniec radości.
- No błagam !!! Nie zachowuj się jak dziecko !
- Nie no żartowałem ! Przepraszam ! Tak wiem , moje żarty nie są śmieszne…
- Bardzo nie śmieszne, wręcz żałosne – odparła pingwinka
- No wiem. Już się nie będę odzywał.
- No weź nie obrażaj się…
Ale on właśnie się obraził. Powędrował w stronę wody. Zamierzał dalej pływać i jej nie słuchać próśb i wyjaśnień Roxany, która próbowała go namówić do pójścia do hotelu, bo dochodziło południe i zaczynało robić się za gorąco dla pingwinów. Jej samej było już duszno. On jej nie słuchał i szedł w stronę oceanu lecz za nim doszedł do wody, upadł.
Roxy podbiegła do niego najszybciej jak mogła ale gdy tylko przeszła parę kroków zaczęło jej się kręcić w głowie i sama upadła. Rysie, które z nią grały szybko do niej podbiegły i zabrały i ją i Kowalskiego do najbliższego hotelu. Tam wylali na nich po dwa wiadra wody na łebka. Pierwsza ocknęła się Roxy, tuż po niej wstał Geniusz. Nagle oboje spytali :
- Co się stało ? Co ty tu robisz ? Gdzie są rodzice ?!
- Eee… że co ? O co wam chodzi ?- Spytała ich rysica zdziwiona.
- Gdzie ja jestem ? – spytał zdziwiony Kowalski
- O matko ! Pamiętam ! Gdzie Kowalski ?!
- Tutaj jestem… Mamo, tato co się dzieje ? Roxy, skąd ty…tu…Co, Hawaje ? Skąd ja tu…jestem ?
- Kowalski, braciszku mój ! Nareszcie Cię znalazłam…
- Tak, to słońce rzeczywiście im zaszkodziło…- stwierdziła przyjaciółka Roxany
- Kim ty jesteś ? – spytała pingwinka rysicę.
- Co takiego ?! Teraz ty o mnie zapomniałaś…Ale mniejsza z tym, jestem Mary. Jesteśmy przyjaciółkami.
- Cieszę się, że to sobie wyjaśniłyście ale ja muszę wracać do Nowego Jorku. Teraz ! Chłopaki na mnie czekają…Mam nadzieję. że mnie kiedyś odwiedzicie.- wtrącił się Kowcio.
- Jadę z tobą ! – rzekła Mary.

Ciąg Dalszy Nastąpi

Hej!
To moja pierwsza notka mam nadzieję, że notka wam się podoba.
Dziękuję za pomoc Aleksie, która w szkole pomogła mi poprawić błędy w notce, trochę ją przerobić oraz przywrócić jej poprawną wersję. :D
Dziękuję wszystkim za jej przeczytanie. ;)

Pozdrawiam!