Rozdział 2: ,, Zoo i odział”

Standardowy

Kowalski
Mówiłem siostrze z tysiąc razy, żeby nie jechała ze mną do NY, ale strasznie się uparła. Nie rozumiem kobiet, a jestem naukowcem. Pewnie Einstain, Arystoteles czy Platon i reszta też pewnie ich nie rozumieli, to mnie pociesza. Taki to już ten świat jest. Byliśmy już na lotnisku, czekaliśmy na samolot. Po 5 minutach byliśmy w samolocie i wystartowaliśmy. Wziąłem swojego smartfona i słuchałem muzyki techno. Roxy czytała książkę, chyba o… chemii. Na okładce był narysowany wielki atom. Był to atom berylu. Tak! To mój ulubiony atom. Pamiętam jak się za niego przebrałem gdy mieliśmy misję ratunkową dla szefa, Julka i Morto- ,,szczura”. Z nim też miałem pierwszy wynalazek, ale niestety wybuchł przez ogoniastego, który jak zawsze musi pchać wszędzie te swoje łapska. Ale szef sie wtedy na niego zdenerwował… NA CZĄSTECZKI ATOMOWE!!! Szef! Ciekawe jak zareaguje, że przywiozłem cywilów? Ze strachu, małego strachu wypadł mi ze skrzydeł mój smartfon.

Roxy
- Co się stało?- zapytałam Kowalskiego gdy usłyszałam hałas.
- Nic, smartfon mi wypadł ze skrzydeł, zdrzemnąłem się troszeczkę i…- odpowiedział. Wiedziałam, że coś kręci, ale nie chciałam drążyć tematu.
- Kowalski… Jak wygląda to zoo w Central Parku i ten oddział?- zapytałam z ciekawości.
- Zoo jest w idealnym położeniu, wszędzie blisko. Mieszkańcy mili. Jeśli chodzi o oddział to są tam fajni chłopaki. Rico- taki nasz magazyn róznych rzeczy, jest specem od wybuchów. Szeregowy to najmłodzszy żołnierz, słodki i uroczy. No i Skipper, nasz szef, jest najlepszy, nigdzie indziej takiego drugiego nie znajdziesz. Można powiedzieć, że jesteśmy jak rodzeni bracia…
- A czy jest tam jakaś samica? No wiesz…
-Tak. Marlenka to miła wydra. Jej wybieg jest koło naszego, świetnie się na pewno dogadacie.
Z tego co brat mi opowiedział, wyobrażaląm sobie dokładnie takie zoo i ich mieszkańców tak samo jak zobaczyłam na własne oczy, gdy już byliśmy na jego terenie.

Skipper
Gdy mieliśmy trening, na wysepkę wskoczył niespodziewanie Kowalski z jakąś pingwinicą.
- Dzień dobry szefie!- zawołał nieśmiało strateg.
- Witajcie! Co tak wcześnie wróciliście?-spojrzalem na niego pytająco.
- Stęskiniłem się z wami.- powiedział, a ja skierowałem wzrok na pingwinkę.- A tak! To jest moja siostra- Roxy. Roxy, a to są Skipper, Szeregowy i Rico.
Chłopaki przywitali się z nimi. Zauwarzyłem, że Rico cały czs się na nią patrzy, chyba się zakochał chłopczyna. Nie dziwie się… Zeszliśmy do bazy. Szeregowy zrobił herbatę i podał ciasteczka.W tym czasie Rico migiem wywiercił jej pryczę, nawet nie musiałem go o to prosić. Rozmawialiśmy. Dowiedziałem się, że ona umie czytać i pisać. Chętnie się tego nauczę i reszta także. W końcu nie będziemy musieli iść do szympansów, aby nam przeczytały jakieś listy, raz mieliśmy taką jedną sytuację, jak tajny list od generała przyszedł i później Kowalski musiał użyć tego swojego długopisy zapomnienia… Zapominania… zapominajki… jakoś tak się nazywał ten jego wynalazek. A zresztą nieważne.
———————————————————————————————————————-
Witajcie blogowicze! Tak, jestem nową adminką. Mam nadzieję, że moje opowiadania się wam spodobają. Będę się tu podpisywać Kaka… tak, ta sama Kaka z bloga-> http://kakaipingwiny.blog.pl/ . Moja kuzynka poprosiła mnie o pomoc w prowadzeniu tego bloga. A wracając do notki… podoba się? Zostawcie koma z opinią. Pozrawiam i do nn!
Kaka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>