Rozdział 1: ” Roxana „

Standardowy

Ledwo miesiąc po tym jak Doris powiedziała Kowalskiemu o tym, że go kocha – rzuciła go. Geniusz po tym wyjechał na miesiac na Hawaje, by się uspokoic i zrelaksowac ( bo kiedy Doris go rzuciła był okropnie wściekły). Szczerze to szef mu tak kazał bo inaczej rozwaliłby całą bazę i siedziałby w wannie przez rok. Strateg w końcu uległ namowom swoich kolegów i postanowił wyleciec następnego dnia.
W samolocie nic sie nie działo. Kowcio zapadł w sen po 10-ciu minutach. Dwie godziny póżniej wygrzewał sie na jednej z plaż na Hawajach. Potem wszedł do oceanu i pływał spokojnie ponad pół godziny. Czuł pustkę. Ale nie był już zły. Po chwili usłyszał głos podobny trochę do głosu, który znał z dzieciństwa. Wyszedł z wody i zobaczył pingwinkę o pięknych blond włosach spiętych w koka.
Grała w siatkę plażową w drużynie z rysicą kontra dwa inne rysie. Kowalskiego najbardziej zainteresowała piękna pingwinka. Chyba czuł do nie miętę. Położył się na brzuchu i patrzył na nią z dołu, choć udawał, że się opala. Zauważyły to rysie i mrugneły porozumiewawczo do siebie.
Piękna zorientowała się, że o nią chodzi więc przerwała grę i odeszła ze swoją przyjaciółką na bok aby się naradzić co zrobić z tym wariatem ,który się jej przyglądał. Chwilę potem podeszła do niego i powiedziała:
- Czemu się na mnie gapisz?- spytała gniewnie.
- Co, ja ?! Ja się na nikogo nie patrzę tylko podziwiam plażę. U nas w NYC nie ma takich widoków i…
- Nie ma takich widoków ?!- wykrzyczała- Raczej takich dziewczyn !
Odchodząc myślała: ” W Nowym Jorku ? Przecież tam mieszka mój brat. Może to Kowalski ? pytać się czy go zna ? Tak ! Nie ? Raczej nie ? Powie, że nie zna i co ? ”
Kowalski też bił się z myślami. Zdawało mu się, że już gdzieś widział tą pingwinkę. Wcale nie chciał jej rozzłościć. Podszedł do nieznajomej i zdecydował się wreszcie odezwać.
- Yyy… Ja chciałem Cię przeprosić za to… – Wydusił z siebie przestępując z nogi na nogę.
- Nie ma za co – odparła dziewczyna już spokojniej niż poprzednio. Uśmiechnęła się do niego i rzekła :
- Mam na imię Roxana, a ty ?
- Kowalski…
- Nie, no nie wierzę ?!…
- W co ?
- Że to ty !!!
- Ty czyli, kto ???
- Mój brat !!! Zaginąłeś parę lat temu. Wszyscy Cię szukaliśmy ale ślad po tobie zaginął. Razem z rodzicami szukałam cię po całym świecie ! Ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę, że Cię odnalazłam ! A już myślałam, że nigdy Ciebie nie odszukam…
Roxana wprost eksplodowała z radości. Zaczęła piszczeć po czym odtańczyła szybko swój taniec radości. Kowalski długo trawił dziwną nowinę i myślał nad tym co powinien teraz powiedzieć. Jednako uprzedziła go jego siostra opowiadając o tym jak go szukała po całym świecie. Gdy skończyła spojrzała na Stratega z iskierkami w oczach. Tamten się nie odzywał. Roxana spytała go czy wszystko z nim w porządku a on nagle spytał:
- Czy to mi się śni ?
- NIE ?! A co ?
- Nic, po prostu w ogóle Cię nie pamiętam !
- Jak to przecież musisz. Chyba, że straciłeś pamięć…
- Może to skutki uboczne mojego… A może powiesz coś o sobie i o rodzicach ?
- Ok. Mieszkamy w Kuala Lumpur na półwyspie Malajskim w zoo For Kuaulusa Zoo. Tata jest komandosem-strategiem ma na imię Kainstain jest synem Einsteina. Mama-Daisy także komandoska-strateg. No i oczywiście ja 22-letnia Roxana Analiza strateg ale nie jestem komandoską za to umiem czytać i pisać czego rodzice i ty nie umiecie.
- Czemu ty umiesz a ja nie ?
- Jak chcesz, mogę Cię nauczyć !
- Serio ?! Ale się cieszę !!! – tym razem to Geniusz zaczął tańczyć swój taniec radości.
- No błagam !!! Nie zachowuj się jak dziecko !
- Nie no żartowałem ! Przepraszam ! Tak wiem , moje żarty nie są śmieszne…
- Bardzo nie śmieszne, wręcz żałosne – odparła pingwinka
- No wiem. Już się nie będę odzywał.
- No weź nie obrażaj się…
Ale on właśnie się obraził. Powędrował w stronę wody. Zamierzał dalej pływać i jej nie słuchać próśb i wyjaśnień Roxany, która próbowała go namówić do pójścia do hotelu, bo dochodziło południe i zaczynało robić się za gorąco dla pingwinów. Jej samej było już duszno. On jej nie słuchał i szedł w stronę oceanu lecz za nim doszedł do wody, upadł.
Roxy podbiegła do niego najszybciej jak mogła ale gdy tylko przeszła parę kroków zaczęło jej się kręcić w głowie i sama upadła. Rysie, które z nią grały szybko do niej podbiegły i zabrały i ją i Kowalskiego do najbliższego hotelu. Tam wylali na nich po dwa wiadra wody na łebka. Pierwsza ocknęła się Roxy, tuż po niej wstał Geniusz. Nagle oboje spytali :
- Co się stało ? Co ty tu robisz ? Gdzie są rodzice ?!
- Eee… że co ? O co wam chodzi ?- Spytała ich rysica zdziwiona.
- Gdzie ja jestem ? – spytał zdziwiony Kowalski
- O matko ! Pamiętam ! Gdzie Kowalski ?!
- Tutaj jestem… Mamo, tato co się dzieje ? Roxy, skąd ty…tu…Co, Hawaje ? Skąd ja tu…jestem ?
- Kowalski, braciszku mój ! Nareszcie Cię znalazłam…
- Tak, to słońce rzeczywiście im zaszkodziło…- stwierdziła przyjaciółka Roxany
- Kim ty jesteś ? – spytała pingwinka rysicę.
- Co takiego ?! Teraz ty o mnie zapomniałaś…Ale mniejsza z tym, jestem Mary. Jesteśmy przyjaciółkami.
- Cieszę się, że to sobie wyjaśniłyście ale ja muszę wracać do Nowego Jorku. Teraz ! Chłopaki na mnie czekają…Mam nadzieję. że mnie kiedyś odwiedzicie.- wtrącił się Kowcio.
- Jadę z tobą ! – rzekła Mary.

Ciąg Dalszy Nastąpi

Hej!
To moja pierwsza notka mam nadzieję, że notka wam się podoba.
Dziękuję za pomoc Aleksie, która w szkole pomogła mi poprawić błędy w notce, trochę ją przerobić oraz przywrócić jej poprawną wersję. :D
Dziękuję wszystkim za jej przeczytanie. ;)

Pozdrawiam!